Kiedy dziecko mówi, że cię nienawidzi, to raczej tak nie jest. 8-, 9-latek stosuje komunikację uproszczoną, względem tego, czym posługują się dorośli. Jeśli dziecko wygłasza taką krzywdzącą tezę, zwykle wyrzuca z siebie nagłą emocją uczucie bycia pokrzywdzonym. Uczucie w nim jest jak najbardziej prawdziwe, ale słowa
Kiedy twoje dziecko mówi „nie wiem co mam porobić, nudzi mi się”, może to być sygnał, że szuka czegoś, co pobudzi jego kreatywność i wyobraźnię. Zamiast więc sięgać po gotowe rozwiązania, takie jak technologia, warto zastanowić się, jak można pomóc dziecku odkryć i rozwijać własne zainteresowania i pasje.
Dziecko, mając 3 lata, kończy ważny okres w rozwoju mowy, mianowicie okres zdania, a rozpoczyna okres swoistej mowy. – sprawnie posługuje się mową, wypowiedzi dziecka są wielowyrazowe; – mówi dużo i chętnie, często dziecko mówi głośno swoje myśli, spostrzeżenia podczas wykonywania czynności (zabawy) bądź odpowiada na
Głupia sprawa. Z kim byśmy nie chcieli poplotkować o tym, kto wejdzie do nowego rządu Mateusza, ten macha ręką i mówi, że go to nie interesuje. Za to nawet PiS-owskie wiewiórki chętnie
1.4K views, 18 likes, 14 loves, 110 comments, 4 shares, Facebook Watch Videos from Mama Belfer Agnieszka Semeniuk: "Jesteś głupia! " "Nie kocham Cię!
Problemy ze wzrokiem i słuchem. Gdy Twoje dziecko rozmawia na lekcjach i ma inne problemy szkolne, pomyśl o zabraniu go do lekarza na podstawową kontrolę wzroku i słuchu. Czasem problemy z koncentracją na zajęciach wynikają z trudności w widzeniu i słyszeniu. 4. Dawaj dziecku przykład pozytywnej postawy.
Nauczycielka mówi ci że jesteś głupia / i 2009-10-25 21:49:02 Jak mama do was mówi ? 2011-06-20 14:04:08 Jeżeli moja mama mówi , że jestem głupia , a ja mówie że ona jest głupia bo jest głupia , a taki głupek , który jest głupi , że on jest głupi
W ostatnim czasie najczęściej spotykaną przemocą wobec kobiet jest przemoc ekonomiczna. Są one zmuszane np. do skrupulatnego gromadzenia rachunków i rozliczania się co do grosza z mężem
Słysząc jak przez cały czas dziecko mówi negatywne rzeczy o sobie: „Jestem głupia!”, „Nikt mnie nie lubi” i oczywiście często padające słowa wśród dziewczynek „Jestem gruba” albo „Jestem brzydka”.
Mówi się, że ktoś powiedział coś z głupia frant albo zapytał o coś z głupia frant, jeśli w czasie rozmowy odezwał się jak gdyby nigdy nic, tylko po to, by inni myśleli, że jest niezorientowany w jakiejś sytuacji. Zwykle osoba taka doskonale wie, o co chodzi, jedynie udaje naiwną, głupią, np.:
4GOunwo. Chłopiec jest wrażliwy i mądry. Daleko mu do obiegowej opiniii o agresywnych i niebezpiecznych autykach archiwum rodzinneDzięki matce, jej uporowi i wysiłkowi, pięcioletni chłopiec chory na autyzm znalazł sposób na komunikowanie się ze światem. Lubi, kiedy czyta mu się książki. Zaskakuje swoją wiedzą i inteligencją. Nie chce, by ktoś mówił o nim, że jest "głupi". Uważa, że jest zupełnie zdrowy, tylko nie umie mówić. Pięcioletni autyk, dzięki mamie, znalazł sposób na kontakt ze światem. Pisze to, co chciałby powiedzieć. A o Janku opowiada Beata PieczyńskaWszystko teraz tak szybko się dzieje, są postępy, dyskusje… dlatego zapisuję to w SMS-ach i je rozsyłam do terapeutek. W ten sposób zdobywam ich opinie. One odpisują, ale też są zaskoczone. Jedna z terapeutek Elżbieta Kuberska mówi, że historia mojego syna brzmi jak amerykański film - opowiada pani Anna, mama Janka, chorego na autyzm. CZYTAJ TEŻ:AUTYZM UJARZMIONY- Jasiu. Czy ty masz jakąś tajemnicę - zapytałam swojego małego syna - Tak - napisał jej na kartce…- Jaką - dalej pytała Taką, że już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić - odpisał przełom. Janek Kostiukow jest przedszkolakiem, w czerwcu skończył 5 lat, zdiagnozowano u niego autyzm. Jeszcze do niedawna nie było z nim kontaktu. Gdy miał rok, mówił: mama, tata i baba. Potem przestał się odzywać. Każdy przypadek jest inny. Często jest tak, że rodzi się dziecko i wszyscy są szczęśliwi. 10 stopni w skali Apgar. Rodzice mają wrażenie, że wszystko jest w porządku i nagle... Zaczyna się dziać coś dziwnego. Przychodzi krach. Zanika mowa, a proces rozwoju zbacza z właściwej drogi. Janek urodził się bezproblemowo. Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego. Miał zaburzenia oddechu, był na skraju swojego krótkiego życia. Przez jedenaście dni leżał pod respiratorem. Gdy wyszedł z tego ciężkiego stanu, pojechał z mamą do domu. Mama - fizjoterapeutka. Jej mąż - lekarz. Wiedzieli już, że będą Wiedziałam, że muszę "stanąć na rzęsach", aby Jasiek nie miał mózgowego porażenia dziecięcego - wspomina. - Pierwszy rok to była walka. Ćwiczyliśmy codziennie po pięć, sześć godzin. Intensywna rehabilitacja wykańczała. Wyliśmy razem - ja - i moje dziecko, ale nie dawałam za Ania opowiada historię, która sprawiła, że autyzm, pomimo że ona jest zdrowa, stał się częścią jej wyniku intensywnej i profesjonalnej terapii, udało się rozwiązać kłopoty ruchowe. Janek zaczął chodzić. Wszyscy byli szczęśliwi. Jednak prawidłowy rozwój intelektualny chłopca stanął pod znakiem zapytania. - Gdy syn miał półtora roku zaczęło w naszych rozmowach coraz częściej padać słowo: autyzm - wspomina mama chłopca. Gdy skończył dwa lata, jego rodzice przestali się Stało się dla nas oczywiste, że Jasiek ma autyzm - wspomina pani Anna. - Formalną diagnozę diagnozę na papierze, czyli gdy nasz syn, piękny chłopiec, miał już trzy lata - kiedy mały Jan miał rok, mówił pięć słów. Pewnego dnia jednak przestał. To był regres. Ale poza tym dziecko, dzięki poświęceniu matki i ojca cały czas szło do przodu. Jeszcze nigdy nie był tak zdrowy jak Anna mieszkała w Poznaniu. Biegała od specjalisty do specjalisty. Pomiędzy wizytami martwiła się, czy zdąży nakarmić dziecko, a gdy wchodziła do jednego gabinetu, bała się, że nie zdąży na czas do kolejnego. - Wiedziałam, że autyzm to ciężka choroba i trzeba ją leczyć. Biegałam od lekarza do lekarza i to nie sprzyjało żadnej relacji z moim dzieckiem - wspomina. Pewnego dnia zrozumiała, że do tego, by leczenie odniosło skutek, trzeba mieć klucz, którym jest kontakt z małym Janem. Wtedy też postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. Zrezygnowała z kilku terapii, dając Jaśkowi więcej siebie. - W tej terapii jest tak, że lekarze często skupiają się na wyciszeniu takiego małego wrzeszczącego delikwenta - uważa pani Anna. - Nie tędy droga. Dzieci chore na autyzm wszystko boli. One nie potrafią powiedzieć co, bo nie umieją komunikować się ze światem. Podając tabletkę na wyciszenie, uspokajamy dziecko, nie niwelując jego wewnętrznego bólu. I powstaje błędne koło. Zawsze będę bronić dzieci autystycznych. One sprawiają wrażenie dzieci głęboko upośledzonych, ale w rzeczywistości… - mama małego Jana milknie. Pięcioletni Jaś napisał swojej mamie na kartce, że autyzm to jest taka choroba, w której wszystko boli. Mądre dziecko zamknięte w skorupie, z którym - nawet gdy to jest potencjalny geniusz - nie ma kontaktu… Wyobraźmy sobie takie życie, w którym znajdujemy się na bardzo wysokim poziomie intelektualnym, ale nie jesteśmy w stanie porozumieć się z innymi i wszyscy myślą, że nic nie rozumiemy, że jesteśmy przedmiotem, który trzeba przenosić z miejsca na miejsce. Ten stan trwa lata. Wszyscy traktują nas jak kukiełkę. Do czego to prowadzi?Odpowiedź jest przerażająca: do wtórnego upośledzenia. Do sytuacji, gdy zaczynamy wszystkich ignorować i zaczynamy żyć we własnym świecie, zamknięci w niemocy frustracji intelektualnej. Wiedza na temat autyzmu jest bardzo płytka. Kojarzymy ludzi z autyzmem jako agresywnych, czasem niebezpiecznych, zamkniętych w sobie. A oni… czują!- Wczoraj Jasiek obudził się spocony i zapłakany, więc pytam, czy miał zły sen? "Tak" - kiwnął głową. Ja zapytałam: Co się śniło? Napisał : "Umarłem". - opowiada Anna uparcie od trzech lat rehabilituje syna. Przed wakacjami zaczęła go uczyć pisać. Najpierw poznawali litery, potem tajniki pisania metodą sylabową. Trylion razy na zasadzie miliona powtórzeń wałkowali pisanie, nawet gdy nie było kontaktu wzrokowego. Ona prowadziła jego rękę - lewą, bo jest mańkutem i czy chciał, czy nie, czy patrzył, czy nie, to robiła swoje, nie do końca wierząc, że odniesie to jakiś skutek. - Ludzie z zewnątrz myśleli, że zwariowałam. Szeptali, że dziecko jest zaburzone i nie ma co się tak wysilać - A czy ty wiesz do czego leżak służy? - Do opalania - A po co się ludzie opalają? - dociekam. - Żeby ładnie wyglądać - odpisuje. W lipcu po jakimś miesiącu nauki pisania - a robili to codziennie po 4 godziny, pani Anna była już bardzo zmęczona. Pokazała Jaśkowi jeża i zapytała go: Jasiu? A czy ty wiesz co to jest? Trzymała syna za rękę, gdy ten nagle zaczął prowadzić długopis po kartce. I odniosła wrażenie, że napisał: jeż. Przeżyła to, ale nie chciała uwierzyć, że to się stało. Nawet wystraszyła się, że może mieć rację. Stwierdziła:- To niemożliwe. Choć uczyła go z uporem od miesiąca, nie dopuszczała myśli, że jej autystyczny syn mógł tak świadomie napisać JEŻ i to do tego zgodnie z ortografią. Następnego dnia czytała dzieciom książkę. Jej młodszy syn zasnął. Janek wiercił się. Powiedziała mu, że jest zmęczona i, że to koniec czytania. Pięciolatek wpadł w szał. Zły krzyczał i płakał. - U dzieci z autyzmem trzeba korzystać z motywacji - tłumaczy mama Jaśka. Z premedytacją wzięłam kartkę i powiedziałam: - Jasiek co ty ode mnie chcesz? Chłopiec ku jej zaskoczeniu zaczął wykonywać ruchy długopisem i wyszło: KSIĄŻKA. Pani Ania zawołała męża, który zapytał pięciolatka, czy chce spać? Janek znów napisał: KSIĄŻKA MAMA Nawet nie wiem, o czym wtedy czytałam. A on był przeszczęśliwy - wspomina ze wzruszeniem pani Anna. - Wszystko odwróciło się do góry nogami. Moje kochane dziecko, które do tej pory nie mówiło, nie komunikowało się, nagle na pytanie co chcesz, odpowiada - "mandarynka" - cieszy się z terapeutek Jasia - Elżbieta Kuberska - historię Jasia porównuje do kontaktu z inną To wygląda jak amerykański film. Ale przecież Jaś nie jest kosmitą - terapeutka uśmiecha się. - Określenie "inna cywilizacja" do niego jednak bardzo pasuje - dodaje. - Mieliśmy wyjątkowe wakacje - wspomina pani Anna. Przed wakacjami jeszcze miałam dziecko, które wiedziałam, że jest mądre, ale wiecznie też miałam wątpliwości, czy poza autyzmem jest upośledzone umysłowo, a jeśli tak, to do jakiego stopnia? Pytałam sama siebie, szukałam odpowiedzi. Czy Janek nas rozumie? W życiu nie przypuszczałabym, że on ma taką wiedzę. - Jasiu, próbuję Ci opowiedzieć, jakie zwierzęta mieszkają w górach, a ty cały czas piszczysz i piszczysz! Czemu? O co chodzi? - Bo ja to wszystko już wiem! Nie rozumiesz?- Nadal jestem matką bojącą się o przyszłość dziecka, ale w innym wymiarze - mówi mama Janka, która przyznaje, że czuje się jak w filmie science fiction. Kiedyś zapytała Jasia, czy ktoś mu sprawił przykrość. Odpowiedział, że tak. Że jedna pani powiedziała mu, że jest głupi. I Jaś poprosił mamę, pisząc na kartce:- Mamo powiedz tej pani, że nie jestem Jutro rano będziemy pracować, żebym nigdy taki nie był - Jasiu, a czy ty masz jakąś tajemnicę? -Tak! Już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić. ***Anna Kostiukow ma 31 lat i jest matką dwojga dzieci. Jaś ma młodszego brata. Mama chłopców - prócz czasu poświęcanego dzieciom - realizuje się w pracy zawodowej - jest doktorem rehabilitacji. Pełni też funkcję wiceprezes stowarzyszenia Gepetto w Koninie, która pomaga ludziom chorym na razem z Anną Leśną, prezes Stowarzyszenia tworzy Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu. Placówka ma zacząć działalność na początku przyszłego porad stowarzyszenia Gepetto w subregionie konińskim korzysta około 40 osób, ale jak mówi Anna Leśna, co roku lekarze diagnozują chorobę aż u piętnaściorga dzieci. Dlatego w Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu, które powstaje w pomieszczeniach po dawnym MDK-u, utworzone zostanie specjalistyczne przedszkole dla dzieci chorych na autyzm. Będzie to pierwsza taka placówka w regionie konińskim.
Najlepsza odpowiedź głupi ma zawsze szczęście więc sie nie smuce : > Odpowiedzi makatka odpowiedział(a) o 19:11 ja zawsze odpowiadam żartobliwie "ugryź się" albo "pal lotkę" :) blocked odpowiedział(a) o 19:10 Dobrze, że Ty nie jesteś .XD [CENZURA] moze da tego babymaja odpowiedział(a) o 19:11 prosze prosze mądra się znalazla odpowiedz jej tak :nie mów tak o sobie ::chyba ty : nayla odpowiedział(a) o 19:11 Głupia nie głupia, ale inteligenta. dołaczam sie do pytania, do mnie mówi; ciemna maso!, albo ty głupolu, oczywiście zartobliwie, ale mnie to wkórza! Odpowiedz: Ja Glupia, a ty Glupsza haha. Moze książka od nas powstanie? ahah :* :) blocked odpowiedział(a) o 19:13 a jeszcze głupsze jest to co powiedziałaś. 4uiam odpowiedział(a) o 19:16 - Twoje zdanie odłożę na półkę, a ciebie jeszcze niżej :) powiedz żartobliwie " bujaj wrotki " , albo " o mądra sie znalazła " . tak żartobliwie oczywiscie xd możliwe , ale przed oceną troche mnie poznaj ;D -Jesteś głupia!-Wzajemnie! blocked odpowiedział(a) o 18:10 to nir ja jestem głupia to ty jestes na tytle beznadziejna że nie potrafisz zrozumiec mojej madrosci powiedz że jej matka to stara krowa Jesteś głupia!Przynajmniej nie tak bardzo jak ty B) Rontox odpowiedział(a) o 03:05 Nie mów o sobie w drugiej osobie//*spojrz się na niego/nią od gory do dolu i powiedz "i po co mówisz o sobie w drugiej osobie?" ja jestem tylko gupia a ty jestes idiotka Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Ewa Bukowiecka-Janik: W jaki sposób małe dzieci, takie w wieku 2-3 lat, komunikują, że czują się źle, również emocjonalnie? Agnieszka Cichecka, psycholożka dziecięca: W tym wieku reakcje dzieci na różne sytuacje są zazwyczaj gwałtowne i krótkotrwałe. Maluchy szybko reagują emocjonalnie, ale i szybko potrafią te emocje zmienić, przechodząc czasem dość płynnie między różnymi emocjami, nawet skrajnymi – od płaczu do śmiechu. Zdecydowanie to nie powinno być dla rodziców powodem do niepokoju. Niemniej płacz pozostaje nadal głównym narzędziem do informowania nas o dyskomforcie. To dlatego tak ważne jest, by od początku nie mówić dziecku „nie płacz”. To jego sposób na wyrażanie siebie i wołanie o pomoc, którego nie należy tłumić. Czy to jest zawsze tylko płacz? Czy są jakieś zachowania, które powinny zwrócić uwagę rodziców? Z racji tego, że dziecko 2-, 3-letnie nie zawsze potrafi już mówić, należy zwrócić uwagę nie tylko na płacz, ale i na inne sygnały, takie jak mowa ciała. Wszystkie zachowania autodestrukcyjne (uderzanie się zabawkami czy własnym ciałem o podłogę lub ściany) powinny zwrócić uwagę rodziców. Dziecko obgryzające paznokcie czy gryzące wewnętrzną stronę ust albo dłubiące w nosie może próbować złagodzić w ten sposób stany napięcia emocjonalnego i wzburzenie. Maluchy przy rodzicach czują się najbezpieczniej, w związku z tym przy nich właśnie najłatwiej im pokazać silne emocje. Dziecko, które przy niani czy babci jest „aniołkiem”, przy rodzicach potrafi pokazać swoje prawdziwe emocje, co jest zupełnie normalne. Rodzice w takich sytuacjach często czują konsternację. Odbierają dziecko ze żłobka czy przedszkola, a ono, zamiast biec z radością, zaczyna płakać. Tak, to może być sygnał, że przez ten czas spędzony w placówce dziecko przeżywało jakieś napięcie, które dopiero w „bezpiecznych” warunkach ustępuje. Takie zachowanie dziecka rzeczywiście nierzadko martwi rodziców, ale jest całkiem zdrowe i prawidłowe – świadczy o tym, że dziecko przy rodzicach czuje przyzwolenie na okazywanie emocji i bycie sobą. Natomiast warto zainteresować się tym, co dzieje się podczas zajęć w przedszkolu czy żłobku. Sposób, w jaki komunikują się dzieci, zmienia się z wiekiem. Jakiego rodzaju komunikatów ukrytych w zachowaniach dzieci możemy spodziewać się od starszych przedszkolaków? Im starsze dziecko, tym więcej pojawia się komunikatów werbalnych. Dzieci 4-letnie potrafią już rozpoznawać i nazywać swoje emocje, ale także innych osób w ich otoczeniu. Zaczynają nawiązywać relacje społeczne i zdarza się, że potrafią już panować nad swoim gniewem, brakuje im jeszcze pewności siebie, co natomiast zmienia się u 5-latków, które zapamiętują opinie o sobie i bywają bardzo podatne na zranienia. Trzeba pamiętać, że każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. Czasem zdarza się, że dziecko wraca z przedszkola lub szkoły i jest agresywne wobec rodzeństwa lub rodziców, a za tym zachowaniem kryje się słaby dzień, może poniżenie, odrzucenie przez kolegów albo niesprawiedliwa ocena. Trzeba być czujnym i szukać przyczyn danego zachowania. W takich okolicznościach zdarza się, że rodzice, zamiast szukać przyczyny i podejść do dziecka z empatią, szukają w nim winy, oceniają je, a nawet wymierzają kary za „złe zachowanie”. Kiedy dzieci robią coś, co krzywdzi innych, trzeba zwrócić im uwagę, wytłumaczyć, co czuje druga osoba, gdy ono się tak zachowuje. Jednak na tym rozmowa z dzieckiem nie powinna się zakończyć. Druga część powinna dotyczyć tego, co dziecko czuło, co się stało wcześniej, co je skłoniło do takiego zachowania. Dzieci mają prawo nie rozumieć tego, co się z nimi dzieje. Czasem nawet dorośli nie potrafią w zdrowy sposób wyrażać złości, tylko np. krzyczą, są złośliwi czy agresywni. Dziecko, aby mogło zapanować nad swoim zachowaniem, potrzebuje zrozumieć siebie i naszą rolą jest mu w tym pomóc. Wymierzanie kary i brak rozmowy o emocjach to fatalny pomysł. Dziecko w ten sposób nauczy się, że jego uczucia nie mają znaczenia, a ich wyrażanie wiąże się z cierpieniem. Dla rodziców niezrozumiałe zachowania dzieci to często źródło stresu. Jak rozumieć np. złośliwość u dziecka w wieku przedszkolnym? To prawda, że dla rodziców niezrozumiałe zachowania dzieci to źródło stresu, ale często zdarza się, że gdy rodzice pojawiają się w gabinecie, aby doradzić im, bo nie wiedzą, co zrobić, i zaczynamy o tych emocjach rozmawiać, okazuje się, że dzieci dają wyraźne sygnały, czego im trzeba, tylko my rodzice nie bierzemy tych informacji na serio. Nie ma nic lepszego niż spokojna rozmowa, dająca poczucie zaufania i bezpieczeństwa. Nie bagatelizujmy problemów dzieci. Komunikaty typu „nie przesadzaj”, „przestań płakać” pokazują dziecku, że jego problemy nie są dla nas ważne, a płacz jest czymś złym. Jak mawiał Janusz Korczak „nie patrz na problemy dziecka z wysoka. Życie daje każdemu według jego sił i możesz być pewien, że dla niego jest ono tak samo ciężkie, jak dla ciebie, a może nawet i cięższe, gdyż nie ma jeszcze doświadczenia”. Jeśli chodzi o złośliwość dziecka, to tu znowu należy szukać przyczyn, a nie patrzeć na to zachowanie, osądzając dziecko. Dzieci nie rodzą się złośliwe. Robią na złość, bo widocznie z czymś nie potrafią sobie poradzić. Czytałam kiedyś, że dzieci, które czują się nieszczęśliwe, używają sformułowań, takich jak „zawsze” i „nigdy”. Jest w tym ziarno prawdy? Sformułowania „zawsze” i „nigdy” z ust dziecka pokazują, jak ważna jest to dla niego sprawa i jak czuje się z zaistniałą sytuacją, ale jeszcze gorzej, kiedy to rodzic wobec dziecka stosuje takie komunikaty. Sprawia to, że dziecku trudniej jest myśleć o sobie pozytywnie i stawiać czoła wyzwaniom codzienności. Kiedy zauważymy u dziecka takie niepokojące zachowanie i uda nam się rozkodować komunikat, co możemy zrobić? Czy należy po prostu zająć się danym problemem dziecka, czy warto też powiedzieć dziecku: „zawsze jestem przy tobie, możesz powiedzieć mi wszystko, zamiast zachowywać się w ten sposób”? Najważniejsze jest zaufanie i świadomość dziecka, że zawsze może do nas przyjść ze swoimi problemami, że nie zostaną one zbagatelizowane, że nie oceniamy dziecka. Bo ocena dziecka a ocena jego zachowania to dwie zupełnie inne rzeczy. Dla przykładu: nie mówmy „jesteś bałaganiarzem”, tylko „nie podoba mi się, że nie sprzątnąłeś po sobie”. Podczas spokojnej rozmowy możemy zapytać, czy teraz dziecko postąpiłoby tak samo, jakie byłyby inne możliwości, i co te inne możliwości zmieniłyby w konsekwencji. Dobrym pomysłem jest ćwiczenie w postaci odgrywania scenek, by przetrenować reakcje w konkretnej trudnej dla dziecka sytuacji, która je spotkała. Np. ja jestem złośliwym kolegą, który mówi „jesteś głupia, nikt cię nie lubi”, a dziecko próbuje reagować. Możemy też odgrywać scenki w różnych wariantach. O czym może świadczyć to, że dziecko, które potrafi komunikować się ze światem, nie wyraża emocji wprost? Powodów może być bardzo wiele i nie każdy będzie tak samo poważny. Niewyrażanie uczuć bezpośrednio może świadczyć o nieśmiałości, lęku przed reakcją rodzica czy otoczenia, może być też efektem nierozumienia własnych emocji. Czasami to również spektrum autyzmu. Jeśli obserwujemy takie zachowanie u swojego dziecka, warto je obserwować i otoczyć zrozumieniem oraz akceptacją. Takie okoliczności ułatwią nam docieranie do emocji naszego dziecka. W jaki sposób dzieci uczą się komunikować swoje uczucia i od czego zależy to, czy ten sposób będzie zdrowy? Dzieci uczą się przez modelowanie, zatem kopiują sposób komunikowania uczuć od rodziców. Obserwują i widzą, czy tata, kiedy jest wściekły, agresywnie milczy, czy krzyczy, a może jego gniew przeradza się w „czepianie się”. W trudnej sytuacji są dzieci, które widzą, jak rodzic tłumi uczucia. Np. mama płacze i kiedy dziecko pyta, co się stało, ona odpowiada, że nic. To jest sprzeczny komunikat. Dzieci, których rodzice mówią o swoich uczuciach, łatwiej same o nich mówią. Warto czasem powiedzieć na przykład: „miałam dziś bardzo trudny dzień w pracy i jestem zmęczona, nie mam dobrego nastroju. A jak twój dzień w szkole?”. To pokazuje dziecku, że o tym wszystkim można i warto mówić. Że można to w ten sposób wyrazić i to jest w porządku. Jeśli pragniemy, by nasze dziecko potrafiło rozpoznać swoje uczucia i wyrazić je w zdrowy sposób, sami powinniśmy przyjrzeć się sobie. Agnieszka Cichecka – absolwentka Psychologii na kierunku Psychologii zdrowia i psychoterapii oraz Pedagogiki. Psychoterapeutka integracyjna w procesie certyfikacji w Profesjonalnej Szkole Psychoterapii Instytutu Psychologii Zdrowia. Swoją pracę poddaje stałej superwizji u certyfikowanych superwizorów. Pracuje z dziećmi i młodzieżą w kryzysie, a także z niepełnosprawnością intelektualną, autyzmem, aspergerem i innych.